MEMY

Osobom korzystającym z Internetu nie trzeba tłumaczyć, czym są memy. Memy internetowe są w pewnym sensie współczesną formą komunikacji. Chociaż pewnie bardziej adekwatne i precyzyjne byłoby stwierdzenie, że to raczej współcześnie stosowane pismo obrazkowe. A wiadomo, że obraz działa mocniej, niż tekst. W końcu pismo obrazkowe funkcjonowało i stanowiło sposób komunikacji przez większość czasu, w którym homo sapiens egzystuje. Pismo w formie alfabetu nie dość, że dużo późniejsze, to jeszcze od początku elitarne, dostępne było dla wąskiego grona. Obecnie można stwierdzić, że następuje wielki powrót pisma obrazkowego- poprzez nowe technologie, które w dużej mierze posługują się właśnie obrazem.

Wracając do memów internetowych- wszyscy się z nimi spotykamy, przesyłamy, udostępniamy. Pół biedy, jeśli te obrazki są czysto rozrywkowe- wówczas rozpowszechnianie ich nie wiąże się z żadnym ryzykiem (może poza stratami wizerunkowymi, jeśli nasz gust, czy poczucie humoru nie pokrywa się lub nie jest akceptowane przez tych, do których te memy trafiają). Trochę gorzej, jeśli udostępniamy treści, które pretendują do miana merytorycznych. Dlaczego gorzej? Otóż okazuje się, że mało kto i rzadko kiedy weryfikuje informacje zawarte w tych przekaźnikach. Jeśli tylko dany mem zgadza się z naszą wizją świata i poglądami często (bardzo często!) przyjmujemy go za pewnik. I podajemy dalej.

Są zatem memy internetowe szybką reakcją na jakieś popularne wydarzenie, prześmiewczym komentarzem do bieżącej sytuacji politycznej, popularne są również memy o tematyce sportowej, czy tzw. „z życia gwiazd”. Siła odziaływania memów internetowych, biorąc w dodatku pod uwagę niski koszt ich tworzenia jest olbrzymia. Przekazując fragmenty informacji zniekształcają i ośmieszają poważne idee. Duży obrazek z małą ilością tekstu wywołującego silne emocje- prosty i skuteczny środek osiągania celów.

Stały się więc one w naturalny sposób narzędziem propagandy. Ich zwykle prześmiewczy charakter wykorzystywany jest do wykpiwania przeciwników, ośmieszania idei i zjawisk. A śmiech to broń potężna. Niestety zanika jego rola terapeutyczna- niegdyś śmiech, satyra były wentylem, przez który uchodziło nagromadzone napięcie. Dziś coraz częściej powoduje jeszcze większą antagonizację i wzajemną wrogość. Po części dlatego, że coraz mniej w nas dystansu do samych siebie, a po części dlatego, że podziały są zbyt głębokie. Nikt nie lubi, gdy z niego kpią, gdy on lub wartości, w które wierzy są przedmiotem szyderstwa. Często więc łatwiej próbować się dostosować, zmienić swoje zapatrywania na niektóre sprawy, przewartościować swoje podejście do życia (znamy z życia polityczno- dziennikarskiego takie wolty!), niż narażać się non- stop na nieprzyjemności. Zwłaszcza, gdy sami nie potrafimy skutecznie reagować na niesprawiedliwe traktowanie, oskarżenia, pogardę czy kwalifikowanie nas do grupy stojącej niżej w „łańcuchu społecznym”- jako głupszych, zacofanych, wykluczonych z tego powodu z towarzystwa elit. Innym sposobem reakcji jest reakcja typu vice versa, czyli tworzenie własnych memów, jeszcze bardziej zjadliwych, co z kolei tylko podgrzewa atmosferę i powoduje okopywanie się na swoich stanowiskach. Nie ułatwia to dialogu, a często już wręcz uniemożliwia.

W ostatnim czasie głośnym echem odbiła się sprawa działalności i wpływu internetowych rosyjskich trolli na wyniki wyborów prezydenckich w USA, co skończyło się nawet postawieniem zarzutów kilkunastu osobom- oficerom rosyjskiego wywiadu GRU. Memy internetowe są określane mianem nowej broni Putina. Nie musimy zresztą sięgać aż na amerykański rynek, wszak mamy swoje, rodzime fabryki memów produkujące ich setki i tysiące. Choć, gdy się tak zastanowić- nie znając źródeł finansowania ich działalności może mówienie o nich „rodzime” jest trochę na wyrost..?

Co prawda jeszcze w 2015 roku ukazał się na stronach tygodnika „Polityka” artykuł, w którym autor Ryszard Wolff wyraził przekonanie, że podczas kampanii prezydenckiej krążące w sieci memy były wytworem niezależnych internautów, że ta dziedzina nie była jeszcze wówczas sprofesjonalizowana. Owszem, sztaby poszczególnych kandydatów z pewnością tworzyły takie „obrazki”, ale z pewnością nie one były tym, co zdecydowało o wygranych wyborach. Niemniej w niektórych środowiskach panuje przekonanie, że PiS wygrał wybory parlamentarne i prezydenckie dzięki takiej właśnie działalności- zaangażowaniu trolli i wysypie memów w okresie kampanii wyborczej. Jednak i druga strona sporu politycznego nie próżnuje i wypuszcza do sieci coraz więcej coraz silniej oddziałujących obrazków. Internet sprzyja takiej działalności, możliwości tworzenia memów są właściwie nieograniczone (jedyne ograniczenie to własna pomysłowość i kreatywność). Panuje tu równość w dostępie do narzędzi i rozpowszechniania wytworów działalności (twórczości). Przy czym siła oddziaływania jest ważniejsza od jakości i wartości merytorycznych, niekoniecznie też trzeba się przejmować, czy przekazywane treści mają w sobie choć cień prawdy.